Madera

Madera - jedna z wysp archipelagu na Oceanie Atlantyckim, nazywana wyspą wiecznej wiosny, ze względu na swój łagodny klimat.

Madera

Porto Santo

Porto Santo - mała wysepka o powierzchni 42,5 km2, która leży 43 km na północny wschód od Madery, od której diametralnie się różni.

Porto Santo

Desertas

Wyspy Desertas to grupa trzech długich i wąskich wysp, które rozciągają się na odległość 23 km w kierunku północ-południe.

Wyspy Desertas

Selvagens

Wyspy Selvagens to mały niezamieszkany archipelag, mniej więcej w połowie drogi między Maderą i Wyspami Kanaryjskimi.

Wyspy Selvagens


Dzień 1

Widok z Hotelu Rocamar

1 grudnia, wtorek

Warszawa - Santa Cruz - Caniço de Baxio

Po dwutygodniowym oczekiwaniu na wyjazd, wreszcie nadszedł ten dzień. Godzina 6:50 – meldujemy się na lotnisku Okęcie w Warszawie i udajemy się do punktu Itaki, jest 01 grudnia. Zanim udaliśmy się do odprawy lotów musieliśmy ustawić się w długiej kolejce by odebrać nasze bilety lotniskowe. Potem nastąpiła szybka odprawa - do której wystarczy dowód osobisty - i po 1,5 godziny znajdujemy się na pokładzie Boeinga 737-800 linii Eurocypria razem ze 109 osobami lecącymi na Maderę - wyspę wiecznej wiosny. O dziwo samolot nie miał opóźnienia. W samolocie dostaliśmy miejsca E i F, czyli prawą stronę samolotu - na czym bardzo mi zależało. Czemu?. Ponieważ po tej stronie widać wyspę i lotnisko w Santa Cruz, no i co najważniejsze samolot podchodzi do lądowania przechylając się na prawą stronę co gwarantuje niezapomniane widoki i przeżycia.

Mieliśmy świetnego pilota w ogóle nie było czuć jak się wzbijamy i podchodzimy do lądowania. A należy zauważyć, że lotnisko na Maderze jest trudne do podejścia - żeby tam wylądować trzeba byś bardzo doświadczonym pilotem. Sam lot trwał 4 godziny 15 minut i minął bardzo szybko - pewnie przyczyną było też to, ze lecieliśmy tam bardzo podekscytowani. Co nas czeka? Jak będzie? Jaka temperatura? Czy naprawdę jest tam taka bujna roślinność? Nam udało się znaleźć odpowiedzi na te wszystkie pytania, o czym za chwilę opowiemy.

Podchodzimy do lądowania, chmury zostawiliśmy z tyłu, po chwili widać kontury wyspy, przelatujemy nad Ponta de São Lourenço, widać już charakterystyczne filary pod pasem startowym, przelatujemy równolegle do lotniska, po czym zawracamy na bardzo niskiej wysokości, niemal dotykając skrzydłem tafli oceanu (przynajmniej tak nam się wydaje) i po chwili kołujemy.

Po wyjściu z samolotu okazuje się, że temperatura na zewnątrz jest bardzo przyjemna - 22 stopnie Celsjusza, idziemy do budynku lotniska – owiewa nas delikatny podmuch oceanicznego wiatru.- Szybko odbieramy bagaże i kierujemy się do wyjścia. Tam czeka już na nas nasz rezydent - pan Julian. Kieruje nas do autokaru i po chwili udajemy się do hotelu w Caniço de Baxio, podróż zajmuje ok 20 minut. Po drodze rozwozimy jeszcze turystów do hotelu w Santa Cruz gdzie wysiada grupa ok 8 - 10 osób. Jadąc widzimy, że drogi są w dobrym stanie, wjeżdżając do Caniço jedziemy cały czas w dół - zadziwia nas technika jazdy kierowcy autokaru, wjeżdżając w wąskie dla autokaru uliczki, bez problemu się po nich poruszają, podjeżdżamy pod hotel, rejestracja przebiega sprawnie, mamy klucze w ręku i udajemy się do pokoju.

Pokój, duży, przestronny, z klimatyzacją , telewizor LCD - z polskich stacji odbiera tylko TV Polonia - ale nie przyjechaliśmy tu po to, żeby oglądać telewizję, przestronna łazienka z wanną i przede wszystkim pokój z widokiem na ocean - na czym tak bardzo nam zależało. Rzeczy zostawiamy walizki w pokoju i idziemy rozejrzeć się po hotelu. Hotel jest duży, w części Orchid znajduje się basen, jacuzzi, sauna, łaźnia turecka i sala fitness z siłownią. Z tego wszystkiego można korzystać za darmo w godz. 8 - 18:30. Po podróży chętnie korzystamy z udogodnień hotelu, po czym idziemy na zwiady po okolicy, naszym celem jest wyżej położone Caniço, ale po 40 minutowym podejściu w górę rezygnujemy - niestety kondycja nie ta :). Po kilku dniach dowiadujemy się, że można iść skrótem do Caniço w którym są dwa supermarkety (por. supermercado). Takim sposobem zwiedzamy Caniço de Baixo, chodzi się raz pod górę raz z górki, ciężkie doświadczenie dla nizinnych stworzeń:). Miejscowość robi bardzo przyjemne wrażenie, znajduje się tutaj mini market, wypożyczalnia samochodów. Wchodzimy do wypożyczalni Magoscar i okazuje się, że wynajęcie Seata Ibizy to koszt 32 €/dzień przy 7 dniach i trzeba wnieść 250€ depozytu, z tymi informacjami udajemy się do hotelu. Ten spacer i cała podróż dała nam w kość i z ulgą idziemy na obiadokolację. Ilość jedzenia i jednocześnie różnorodność mile nas zaskakują. W pierwszy dzień podają nam dwa rodzaje ryb (m.in. espadę w bananach – specjał Maderczyków), mięsa, sałatki, dodatki typu warzywa surowe i gotowane, kulki ziemniaczane, owoce, ciasta oraz lokalne desery. W tak sympatyczny sposób kończy się nasz początek pobytu na Maderze, jeszcze tylko chwila spędzona na balkonie patrząc na ocean, kąpiel i do spania.



Nawigacja


Dzień 1

Dzień 2 Dzień 3 Dzień 4 Dzień 5 Dzień 6 Dzień 7 Dzień 8

Dzień 1 na zdjęciach




Do pobrania


Dzień 1 Przewodnik po Maderze

Nasza trasa - dzień 1



Pokaż Madera - dzień 1 na większej mapie
Powyższa mapa przedstawia przebieg trasy w przybliżeniu.