Madera

Madera - jedna z wysp archipelagu na Oceanie Atlantyckim, nazywana wyspą wiecznej wiosny, ze względu na swój łagodny klimat.

Madera

Porto Santo

Porto Santo - mała wysepka o powierzchni 42,5 km2, która leży 43 km na północny wschód od Madery, od której diametralnie się różni.

Porto Santo

Desertas

Wyspy Desertas to grupa trzech długich i wąskich wysp, które rozciągają się na odległość 23 km w kierunku północ-południe.

Wyspy Desertas

Selvagens

Wyspy Selvagens to mały niezamieszkany archipelag, mniej więcej w połowie drogi między Maderą i Wyspami Kanaryjskimi.

Wyspy Selvagens


Dzień 7

Câmara de Lobos

7 grudnia, poniedziałek

Caniço de Baxio - Eira do Serrado - Curral das Freiras - Câmara de Lobos - Caniço de Baxio - Pico Arierio - Caniço de Baxio - Funchal - Caniço de Baxio

Poranek nas zaskakuje, patrząc na balkon i taras restauracji widać, że padał deszcz, spoglądamy w stronę Funchal a tam ciemna i ciężka chmura. Zapowiada się, że pierwszy raz śniadanie zjemy w środku restauracji a nie na tarasie. Jednak kelner widząc nas nakrywa stolik na tarasie, tak więc tradycja zostaje podtrzymana.

Po śniadaniu wsiadamy do samochodu i jedziemy do Curral das Freiras, miejsca które według osób, które mieszkają w hotelu trzeba zobaczyć, ale zanim dojedzie się do wioski koniecznie należy odwiedzić punkt widokowy w Eira do Serrado, skąd widać wioskę. Chwilę po tym gdy wyjechaliśmy z Caniço zaczyna kropić deszcz, stopniowo się nasilając, przed Funchal już leje tak, że wycieraczki nie nadążają z oczyszczaniem szyby, na domiar złego wjeżdżamy w chmury, pierwszy raz doświadczamy jazdy w chmurach na tej wysokości. Kompletnie nie widać Funchal, mimo tego, że jedziemy via Rapidą naokoło miasta, zastanawiamy się czy nie wrócić do hotelu po stroje kąpielowe i ruszyć do Calhety gdzie pogoda zwykle dopisuje, z drugiej strony wiemy, że w Curral das Freiras może świecić słońce i tak kontynuujemy podróż.

Około 0,5 km od drogowskazu na Eira do Serrado, deszcz przestaje padać, i gdzie nie gdzie zaczyna przebijać się słońce. Sama droga na Eira do Serrado w górnej części jest na tyle wąska, ze dwa autokary mają problem, żeby się minąć. Kierowcy autokarów dojeżdżając do zakrętów trąbią, ostrzegają w ten sposób ewentualnych jadących z naprzeciwka. Tworzy to ciekawy klimat, gdzie idylliczny widok i cisza zostaje zakłócona przez trąbienie. Na parkingu ku naszemu zadowoleniu widzimy, że spora grupa turystów wsiada do trzech autokarów, wygląda na to, że razem z nami na punkt widokowy wejdzie ok 5 osób. Bierzemy statyw, aparat i udajemy się na punkt krocząc schodami zbudowanymi z kawałków bazaltu. Curral das Freiras widać bez problemów, widok jest ciekawy głównie za sprawą wijących się wokół wioski dróg, które tworzą malowniczy klimat, niestety powoli zaczynają nadciągać malutkie chmurki i co gorsza wycieczka autokarowa. Schodzimy do samochodu, chmury są tutaj już tak gęste, że nie widać drogi prowadzącej na parking, słychać tylko klaksony autobusów.

My zjeżdżamy w dół do wioski szukając lokalu o nazwie Vale das Freiras, który według przewodnika znajdować ma się naprzeciw kościoła. Lokal w rzeczywistości znajduje się po przekątnej w stosunku do punktu informacyjnego. Zamawiamy kawę, po kawałku ciasta oraz wiedząc, że wioska ta słynie z likierów pytamy czy można spróbować tego specjału, okazuje się, że tak ale kieliszek kosztuje 1 €. Pozostajemy tylko przy kawie i cieście. Po chwili dostajemy kawę po sporym kawałku ciasta - powiedziałbym kawale ciasta - i trzy plastikowe kieliszki z różnymi likierami, kieliszki napełnione są w 1/3, kelnerka podkreśla, że likiery są za darmo, ja moczę język - są nawet niezłe, ale nie kusimy się na zakup. Wypijamy kawę i idziemy dalej zobaczyć kościół - a i zapomniałbym przed restauracją są makiety zakonnic i można wsadzić głowę i zrobić sobie zdjęcie, jedna makieta przedstawia zakonnice klęcząca a druga stojąca.

Z tyłu kościoła jest cmentarz i to nas bardziej interesuje, wygląda inaczej niż te znane z Polski, m.in. na każdym nagrobku są zdjęcia osób pochowanych, nie będę się tutaj rozpisywał o tym. Po obejściu kościoła i terenów doń przyległych wracamy ponownie na główna ulice. Co nas uderza ulica jest pusta zero ruchu pieszych i samochodowego. Udajemy się do samochodu i decydujemy, że jedziemy do Câmara de Lobos konkretnie do restauracji Churchill's na Espetade, czyli szaszłyk z wołowiny natartej czosnkiem, ostatnio widzieliśmy w tej restauracji to danie.

Chwilę po tym jak wyjechaliśmy z tunelu za Curral das Freiras znowu zaczyna padać. Deszcz się nasila, w takich warunkach pogodowych wjeżdżamy do Câmara de Lobos, zatrzymujemy się na parkingu przy porcie i szybko udajemy się do Churchill's. Jesteśmy jedynymi gośćmi tego lokalu, składamy zamówienie i czekamy, w międzyczasie dostajemy chleb i masło czosnkowe. Patrząc w stronę zatoki zauważam, że między łodziami, rybacy oprawiają ryby, robię zdjęcia z góry, ale za bardzo nie mogę zidentyfikować co to za ryba, widzę, że jest spora, ma ok 1,5 metra długości i jest "szeroka". Wracam do stolika gdyż dostaliśmy szaszłyki, smakują wybornie i szybko znikają z naszych talerzy. Po wyjściu z restauracji schodzimy w dół do zatoki, droga jest bardzo śliska. Niestety piękne chodniki, ścieżki czy też schody, zwłaszcza te spotykane na Maderze w postaci uwypukleń zamiast tradycyjnych stopni - coś na kształt górek przypominających próg zwalniający - są świetne gdy jest sucho gdy spadnie deszcz stają się bardzo śliskie. Cieszę się, że w samochodzie ubrałem buty trekkingowe w sportowych pewnie sunąłbym z tej górki jak na nartach, albo na szlachetnej części ciała :) Mam zamiar podejść do rybaków i zapytać czy mogę zrobić im zdjęcia przy pracy i spróbować porozmawiać. Mam pewne obawy gdyż jak wspomniałem podczas pierwszej wycieczki do Câmara de Lobos wyglądają oni jak piraci, a dzisiaj pogoda - deszcz i zachmurzenie - robi tło jak z horroru. Jednak podchodzę i pytam czy mogę zrobić zdjęcia. Okazuje się, że nie ma najmniejszego problemu, jednak ryby, które z tarasu restauracji widziałem w całości, teraz są już filetowane. Dowiaduje się, że ryby którymi się zajmują to rekinki plamiste, zresztą obok stoi spore wiadro w którym można rozpoznać głowy rekinów, robimy zdjęcia, po czym ruszamy do samochodu i dalej do hotelu.

Na dzisiaj planujemy też zobaczyć zachód słońca na Pico do Arieiro Mając trochę czasu do zachodu idziemy skorzystać ze strefy rekreacyjnej hotelu. Po małym relaksie ponownie wsiadamy do samochodu i ruszamy na Pico do Arieiro, kierujemy się na Funchal, dalej na Monte, deszcz już nie pada, ale pozostają chmury, gdzie nie gdzie słońce się przebija, ale chmury jak były tak są. Jadąc na parking u podnóża Arieiro, robimy zdjęcia rdzawego krajobrazu w tym miejscu, korzystając z chwilowego przejaśnienia, na parkingu okazuje się, że zachmurzenie jest spore i z zachodu raczej nic nie będzie, mimo to czekamy w schronisku, może chmury się rozejdą. Popijając kawę z każdą chwilą tracimy nadzieję, że cokolwiek zobaczymy, zapada decyzja, że trzeba wracać. Wsiadamy do samochodu i kolejny raz odkrywamy, że klimatyzacja bardzo się przydaje - przy takiej pogodzie szyby bardzo szybko parują, ale klima jeszcze szybciej je odparowuje. Jadąc do hotelu widzimy, że niebo nad Funchal nie jest już przykryte chmurami, postanawiamy przyjechać tutaj po kolacji, zobaczyć jak to miasto wygląda nocą - ponoć wygląda rewelacyjne. Po drodze zjeżdżamy do supermarketu kupić wina dla nas, dla znajomych oraz coś do jedzenia na jutrzejszą podróż.

Po przybyciu do hotelu szybka kolacja, ponownie wsiadamy do samochodu i jedziemy do Funchal. Decydujemy się na podróż samochodem mając nadzieję, że ok 21 o wiele łatwiej poruszać i nie będzie problemów z miejscem parkingowym. W Funchal zjeżdżamy z via Rapidy w miejscu gdzie zjeżdżaliśmy jadąc autobusem hotelowym, staramy trzymać się trasy jaką jechaliśmy autobusem, ale w pewnym momencie nie możemy sobie przypomnieć jak dalej jechać. Jeździmy w znanej nam okolicy, poznajemy ulice, ale część z nich jest jednokierunkowa i wyjeżdżamy całkiem gdzie indziej. Skręcamy w stronę ulic, które znamy, jedziemy wiaduktem, po kilkunastu minutach w końcu wjeżdżamy na Rua 5 de Qutubro, która zrozpoznajemy. Dojeżdżamy ulicą do końca i skręcamy w prawo w Avenida das Comunidaes Madeirenses, jedziemy cały czas prosto. Miejsce parkingowe znajdujemy na ulicy Estrada da Pontinha prowadzącej do miejsca gdzie przycumowane są statki.

Bierzemy aparat, statyw i ruszamy w miasto. Funchal o tej porze wygląda całkiem inaczej - jest kapitalnie oświetlone, co chwilę robimy zdjęcia, nawet tutaj chodząc z aparatem na statywie jesteśmy sensacją, idziemy wzdłuż nabrzeża, pięknie jest oświetlona Avenida Zarco i jej przedłużenie w stronę oceanu. My idziemy dalej i skręcamy w stronę katedry, która otoczona jest świecącymi aniołami, następnie kierujemy się Avenida Arriaga, przechodząc obok Jardim de Sao Francisco dochodzą nas dźwięki muzyki, okazuje się, że społeczność Afrykańska ma jakieś święto i bawi się w tym miejscu. Przyglądamy się przez chwilę i ruszamy dalej w stronę fontanny kuli. Wszystko jest tak fantastycznie oświetlone, każda ulica w centrum mała czy duża ma swój niepowtarzalny urok, władze miasta stworzyły niesamowity klimat tym oświetleniem. Funchal jest jednym z najładniej oświetlonych w okresie świątecznym miast jakie widziałem, a tych widziałem sporo w różnych częściach świata. Funchal ma też jeden z najpiękniejszych i najdłuższych noworocznych pokazów sztucznych ogni na świecie. Ale na nas czas kierujemy się do samochodu, jesteśmy mimo wszystko zmęczeni dzisiejszym dniem, jedynie fotografujemy statki w porcie i z nostalgią opuszczamy Funchal.

Tego wieczora na balkonie nie planujemy przy winie co będziemy robić jutro, wiemy, że o 11.45 przyjedzie autokar i zawiezie nas na lotnisko skąd udamy się do Polski. Siedzimy wpatrując się w ocean i palmy, które rosną niemal przed nami, cóż ciężko będzie opuszczać Maderę, zwłaszcza, że w Polsce jest zimniej o 20 - 25 stopni. Tymczasem trzeba się wyspać przed jutrzejszym ciężkim dniem.



Nawigacja


Dzień 1 Dzień 2 Dzień 3 Dzień 4 Dzień 5 Dzień 6

Dzień 7

Dzień 8

Dzień 7 na zdjęciach




Do pobrania


Dzień 7 Przewodnik po Maderze

Nasza trasa - dzień 7



Pokaż Madera - dzień 7 na większej mapie
Powyższa mapa przedstawia przebieg trasy w przybliżeniu.