Madera

Madera - jedna z wysp archipelagu na Oceanie Atlantyckim, nazywana wyspą wiecznej wiosny, ze względu na swój łagodny klimat.

Madera

Porto Santo

Porto Santo - mała wysepka o powierzchni 42,5 km2, która leży 43 km na północny wschód od Madery, od której diametralnie się różni.

Porto Santo

Desertas

Wyspy Desertas to grupa trzech długich i wąskich wysp, które rozciągają się na odległość 23 km w kierunku północ-południe.

Wyspy Desertas

Selvagens

Wyspy Selvagens to mały niezamieszkany archipelag, mniej więcej w połowie drogi między Maderą i Wyspami Kanaryjskimi.

Wyspy Selvagens


Dzień 8

Aeroporto da Madeira

8 grudnia, wtorek

Caniço de Baxio - Santa Cruz - Warszawa

Dzisiejszy poranek w przeciwieństwie do wczorajszego zaczyna się słonecznie, musimy się spakować i przygotować do podróży. Najpierw idziemy na śniadanie, które jak zwykle jemy na tarasie, z tą różnicą, że nigdzie się nie spieszymy, ciesząc się słońcem, widokiem na ocean i ostatnim porankiem na Maderze.

Po śniadaniu i rozmowach z polakami, udajemy się do recepcji, żeby zwrócić samochód. Po konsultacji telefonicznej z przedstawicielem wypożyczalni, recepcjonistka, prosi o kluczyki i umowę najmu, bierze kluczyki, sprawdza umowę i pyta się gdzie jest zaparkowane auto. W tak szybki i sprawny sposób oddaliśmy auto, nikt nie sprawdzał czy auto faktycznie jest tam gdzie powiedzieliśmy, nie wspominając o stanie auta, paliwa i tym podobnych rzeczy. Przed oddaniem samochodu sprawdziłem stan licznika, od środy rano do poniedziałku wieczorem przejechaliśmy lekko ponad 800 kilometrów, wydając ok 70 – 75 euro na benzynę. Spalanie wychodzi spore, ale biorąc pod uwagę, że wyjątkowo często używa się drugiego biegu podczas wjeżdżania pod górę nie jest tragicznie.

Samochód oddany, czas się spakować, to idzie nam zadziwiająco szybko, mamy jeszcze dobre 2 godziny do odjazdu autokaru, wiec ten czas trzeba jakoś wykorzystać. Ja biorę aparat i fotografuje okolice hotelu, Kasia korzysta ze słońca. Wkoło hotelu kręci się sporo osób czekających na autobus podobnie jak my, tak dobijamy do 11:15 idziemy szybko się wykąpać, później ostatni rzut okiem na ocean z balkonu i schodzimy do recepcji oddać klucz. Recepcjonistka życzy nam po polsku wesołych świąt i szczęśliwego roku - jednak zanim orientujemy się, że to do nas i po polsku pani recytuje już "nowego roku". Miły akcent ze strony hotelu.

Teraz wystarczy tylko wdrapać się pod górkę do autokaru, kierowca pomaga załadować walizki, my wsiadamy do środka. W środku jest już sporo ludzi, gdy przyjechaliśmy jechało z nami może 15 osób w drodze powrotnej jest ze dwa razy tyle. Kolejny raz podziwiamy kunszt kierowcy, który cofa pod górkę na wąskiej uliczce. Jedziemy jeszcze do hotelu Dom Pedro Baia, po chwili wchodzą osoby, które korzystały z tego hotelu a do nas dobiega dźwięk jakby ktoś strzelał salwy z armaty na pożegnanie gości, okazuje się, że te "salwy" to norma i słychać je było codziennie od rana do wieczora.

Udajemy się na lotnisko, podjeżdżamy pod terminal i widzimy już rezydentów, którzy wsiadają do autokaru informując nas o tym, że lot będzie planowo i jak będzie przebiegać odprawa. Na słowa rezydentki "proszę przygotować kupony, które otrzymaliśmy w Warszawie z 2/3 biletu" w autokarze robi się mały popłoch, każdy sprawdza czy ma to coś, na ten widok rezydentka mówi, że gdyby ktoś zgubił ma podejść do niej.

Wchodzimy do terminalu i idziemy ustawić się w kolejce w celu otrzymania karty pokładowej i oddania bagażu. Kolejka jest dłuuuga, dodatkowo przygnębia informacja, która pokazuje się nad stanowiskiem odpraw, czyli numer lotu, destynacja a pod spodem mini prognoza pogody, w Warszawie jest 4 stopnie i spore zachmurzenie. Po odprawie przechodzimy kontrolę, która przeprowadzają uśmiechnięci i życzliwie nastawieni funkcjonariusze.

Zajmujemy miejsca na ławce obok sklepu wolnocłowego, ja biorę aparat do reki i idę w pobliże drzwi, które znajdują się obok w/w sklepu, jest tutaj lepszy widok na samoloty niż z tarasu, gdyż znajduje się na tym samym poziomie co maszyny na płycie lotniska. Robię zdjęcia, udaje mi się sfotografować kołujący samolot, którym będziemy lecieć do Polski. Samolot ten kołuje prosto na mnie, dosłownie na wyciągnięcie ręki, pierwszy raz widzę tak blisko mnie kołujące maszyny. Po tej sesji idziemy na kawę, a później z aparatem idę na taras widokowy. Tutaj samoloty widać z innej perspektywy, robię kilka fotek i słyszę, że zaczyna się boarding, szybko schodzę na dół, ustawiamy się w kolejce i po kilku minutach idziemy płytą lotniska w stronę samolotu.

Robię kilka fotek z płyty lotniska i wchodzimy do samolotu, mamy miejsca 27 E i F. Zajmujemy miejsce, tym razem ja siedzę w środku, ale fotel D jest wolny, generalnie fotele przy przejściu są wolne chyba, że lecą 3 znajome osoby. Przed kołowaniem otwierają się monitorki, na których wyświetlany jest film z zakresu bezpieczeństwa. Ustawiamy się na pasie startowym i start, który przebiega baaaardzo łagodnie, podobnie jak ten z Warszawy. Wspinamy się w górę, osoby siedzące na miejscach A i B maja tym razem widok na Madere, my na ocean.

Po osiągnięciu wysokości przelotowej, otrzymujemy standardową garść informacji dotyczących lotu od pilota po angielsku, za chwile to samo powtarza polska stewardesa w naszym ojczystym języku, dodaje też, że będzie wyświetlany film, a słuchawki niezbędne do oglądania - a raczej słyszenia dźwięku - są do nabycia u stewardess za 4€, ja na szczęście mam swoje :) Zaczyna się podniebny kiermasz, który jest powtarzany jeszcze dwa razy. Lot zaczyna mnie trochę nudzić, robi się ciemno i nie wiadomo co ze sobą zrobić, próbuje posłuchać muzyki z systemu samolotu, ale nie da się wyregulować głośności na optymalnym dla mnie poziomie, jest stanowczo za głośno, przerzucam się na swój odtwarzacz, oglądam zdjęcia robione na Maderze, czas trochę przyśpieszył. Wreszcie obsługa samolotu informuje nas, że będziemy podchodzić do lądowania, chmury są gęste i nisko nad Warszawą. Lądowanie przebiega łagodnie i sprawnie, po wyjściu z samolotu robie jeszcze kilka zdjęć samolotów, które stoją na płycie lotniska m.in. rządowym maszynom Jak 40 i Tu 154.

Po wyjściu z autobusu lotniskowego kierujemy się po odbiór bagażu, który następuje zaskakująco szybko, żegnamy się z osobami, które poznaliśmy podczas wycieczki, wymieniamy się numerami telefonów, e-mailami i wychodzimy z terminalu udajemy się do domu ...



Nawigacja


Dzień 1 Dzień 2 Dzień 3 Dzień 4 Dzień 5 Dzień 6 Dzień 7

Dzień 8



Dzień 8 na zdjęciach




Do pobrania


Dzień 8 Przewodnik po Maderze

Nasza trasa - dzień 8



Pokaż Madera - dzień 8 na większej mapie
Powyższa mapa przedstawia przebieg trasy w przybliżeniu.