Madera

Madera - jedna z wysp archipelagu na Oceanie Atlantyckim, nazywana wyspą wiecznej wiosny, ze względu na swój łagodny klimat.

Madera

Porto Santo

Porto Santo - mała wysepka o powierzchni 42,5 km2, która leży 43 km na północny wschód od Madery, od której diametralnie się różni.

Porto Santo

Desertas

Wyspy Desertas to grupa trzech długich i wąskich wysp, które rozciągają się na odległość 23 km w kierunku północ-południe.

Wyspy Desertas

Selvagens

Wyspy Selvagens to mały niezamieszkany archipelag, mniej więcej w połowie drogi między Maderą i Wyspami Kanaryjskimi.

Wyspy Selvagens


Wasza Madera - relacja Rafała

Madera

Dlaczego tam trafiłem?

W zasadzie to nie miała być Madera. Jesteśmy rodziną włóczykijów, więc wypoczynek w hotelu all inclusive nas absolutnie nie interesuje. Rozważaliśmy więc na ferie zimowe coś aktywnego. Znaleźliśmy dwie propozycje; Egipt i Tunezja. Ja byłem za Egiptem, nic dziwnego; Średnie Państwo to mój ulubione państwo historyczne, a Amenemhat III to jedna z ulubionych postaci w historii. Popierał mnie syn Krzysiek, także cokolwiek zainteresowany egipską starożytnością. Ale obie moje dziewczyny (żona Asia i córka Ola) były przeciw; zbyt monotonna ta wycieczka, same starożytności. No to Tunezja; i starożytność (ruiny amfiteatru), i bardziej współczesne zabytki (medyny) i współczesność (wioska berberyjska i bazar) i przyroda (pustynia i szotty). Miały rację, choć ja i tak wolałbym Egipt...

Ale na wszelki wypadek przeszedłem po lubelskich biurach, czy nie mają czegoś ciekawego. Oczywiście last minute; po co przepłacać. Jesteśmy rodziną czteroosobową, więc nawet 2,5 tys. zł za osobę dla nas oznacza 10 tysięcy. A wycieczki aktywne kosztują. Wspomniana Tunezja łącznie ze wszelkimi nie wliczonymi w cenę obowiązkowymi opłatami właśnie tyle miała nas kosztować.

Owszem, nawet w Egipcie nie trzeba leżeć na plaży (bo pływania lepiej unikać; rekiny grasują i zjadają turystów – niedawno zeżarły jakąś Niemkę), lecz można się włóczyć. Tyle że tam nie ma gdzie; wokoło jakieś niewielkie wzgórza i ciekawa na jeden dzień półpustynia, ciągnąca się aż do Nilu. Ale praktycznie każdy inny kraj jest interesujący. Mieli tam tanie Wyspy Kanaryjskie, coś koło tysiąca zł za tydzień. Z geografii uważam się za dobrego, jednym z ulubionych działów jest wulkanologia więc już widziałem się wchodzącego na dymiący stożek... Niestety, okazało się, że już nieaktualne. Cóż, taki urok last minute; nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie się pojedzie i czy w ogóle się pojedzie...

Ale w innym biurze - nie bójmy się jego nazwy – Itaka - zaproponowano mi Maderę za 1319 zł. O Maderze wiedziałem, że jest to portugalska autonomiczna wyspa na Atlantyku, górzysta, wulkaniczna, ze stolicą w Funchal, gdzie produkuje się wino madera, a wyspę pokrywają notowane na liście światowego dziedzictwa UNESCO lasy laurowe. Jest tam kilka endemicznych zwierząt, m.in. gołąb maderski, kilka wymarłych gatunków mikroskopijnych ślimaków. I że leczył się tam Piłsudski. I na Maderze według niektórych historyków i – niestety – także fantastów – miał mieszkać ocalony z bitewnej rzezi pod Warną nasz król Władysław. I że jego synem – to ostatnia sensacja – miał być Krzysztof Kolumb.

Możemy poprzestać na tej kwocie, czyli niecałe 5,3 tys. zł, jeśli wystarczy nam leżenie na leżaku, moczenie się w hotelowym basenie albo włóczenie się po okolicy. Ale przecież na wyspie można wynająć samochód albo skorzystać z wycieczek oferowanych przez biuro. Decyzja żony jest krótka: tak. Moja już wcześniej była taka sama. Ale że zbliżały się święta, a szykowały się wydatki, to postanowiliśmy, że dzieciom nic nie powiemy; będzie to prezent pod choinkę. I był prezent; dzieci bardzo się ucieszyły, że za trzy tygodnie jadą do ciepłego kraju.

Przelewam na konto Itaki 5276 zł, dostaję pocztą wszelkie dokumenty i już mam pewność; jedziemy. I zawzięcie męczę panią Anię Nowotarską z lubelskiej Itaki, która mi zaproponowała Maderę. A to jaka pogoda, a to jak się wynajmuje samochód. I szukam wszystkiego na temat Madery. Przeważnie są to mniejsze lub większe kretyństwa, z którymi mam zamiar się bezlitośnie rozprawić. Informacje o hotelu bardzo podobały się żonie; miałem nieszczęście przejść zawał serca, więc ma obsesję na punkcie żywienia mnie zgodnie z kardiologicznymi dietami, czyli dużo zieleniny i ryb. A hotel Rocamar w Canico właśnie z tego jest znany.

Trafiam w końcu na stronę madera.org. No, nareszcie coś konkretnego. Jest kontakt, więc zarzucam jej autora pytaniami. Odpowiedź jest błyskawiczna i konkretna – jak strona. No to leci druga seria pytań, potem trzecia, potem kolejna... Odpowiedzi utwierdzają mnie w przekonaniu, że na parę dni wynajmiemy samochód i się powłóczymy. Trochę rad udziela mi siostra, która rok temu była zima na pobliskich Wyspach Kanaryjskich. Jej zdaniem nie warto brać wielu grubych rzeczy, bo jest ciepło.

Lubię wiedzieć, gdzie jadę i co mamy robić. Do tego potrzebny jest przewodnik. Niestety, tu wyboru praktycznie nie mam. Dwa wydawnictwa oferują przewodniki tego samego autora i tej samej grubości; istnieje obawa, że to dokładnie to samo. Niestety, jednym z tych wydawnictw jest Pascal. A przewodniki tego wydawnictwa oraz National Geographic uważam za najgorsze. Oczywiście dotyczy to nowego Pascala, bo stare przewodniki tej firmy były z  kolei najlepsze. Ale cóż, gdy nie ma nic lepszego, muszę wziąć to. Map nie zamawiam, wiem, że na miejscu można je kupić za podobną cenę co w Polsce, gdzie dodatkowo muszę zapłacić koszty przesyłki.



Nawigacja


Strona 1

Strona 2 Strona 3 Strona 4 Strona 5 Strona 6 Strona 7 Strona 8 Strona 9 Strona 10

Relacje zamieszczone w dziale Wasza Madera przedstawiają poglądy ich autorów. Redakcja madera.org.pl nie odpowiada za treści zamieszczone w tym dziale.